O Zdrowie Dbaj

2025-07-30
OZDB - Kamila
OZDB - Kamila
Kamila – pasjonatka zdrowego stylu życia i naturalnych sposobów dbania o organizm. Na co dzień dzieli się wiedzą o diecie, ruchu i dobrym samopoczuciu.

Narzekanie – nawyk zaraźliwy i szkodliwy dla zdrowia

Czy zdarzyło się nam ponarzekać na pogodę, korki, wysokie rachunki albo szefa, który znów miał gorszy dzień? Jeśli tak – jesteśmy w większości. Zgodnie z wynikami badań przeciętny człowiek wyraża niezadowolenie średnio raz na minutę podczas zwykłej rozmowy. Choć marudzenie może wydawać się nieszkodliwe, a nawet przynosić chwilową ulgę, psychologowie biją na alarm. To pozornie niewinne zachowanie może mieć poważniejsze skutki niż się nam wydaje. Dr Travis Bradberry, autor m.in. książki Inteligencja Emocjonalna 2.0, podkreśla, że nawykowe narzekanie osłabia mózg, negatywnie wpływając na zdrowie psychiczne, samopoczucie i efektywność. Zamiast być wentylem bezpieczeństwa, staje się filtrem, przez który postrzegamy świat – skupionym głównie na tym, co nie działa. A stąd już tylko krok do pogorszenia jakości życia.

 

Czym właściwie jest narzekanie

Narzekanie to coś, co zna każdy z nas – pewnie nie ma osoby, której nie zdarza się wypowiedzieć kilku gorzkich słów, gdy coś pójdzie nie po jej myśli. Ale czym tak naprawdę jest to zjawisko? Według definicji narzekanie to wyrażanie niezadowolenia lub negatywnej opinii na temat osoby, sytuacji czy zdarzenia. Potocznie nazywamy je marudzeniem – i jeśli pojawia się okazjonalnie, nie musi być niczym złym. Każdy ma prawo do frustracji czy rozczarowania, a podzielenie się nimi z kimś bliskim może przynieść ulgę, a nawet pomóc znaleźć rozwiązanie problemu.

Problem pojawia się wtedy, gdy narzekanie przestaje być reakcją na trudność, a staje się nawykiem. Stałe koncentrowanie się na tym, co złe, zamiast poprawiać sytuację, zaczyna ją pogarszać. Ciągłe wyrażanie negatywnych emocji nie tylko wpływa na nasz nastrój, ale też realnie zmienia sposób funkcjonowania mózgu – utrwalając pesymistyczne wzorce myślenia i odbierając zdolność do pozytywnego spojrzenia na świat. W efekcie nie tylko trudniej nam działać, ale też trudniej po prostu dobrze się czuć.

 

Czy mózg uczy się narzekania?

Według neurobiologii nie ma wątpliwości – regularnie powtarzaną czynność nasz mózg z czasem zaczyna odbierać jako coś naturalnego. Zjawisko to tłumaczy tzw. reguła Hebba: „dowolne dwie komórki lub układy komórek, które są wielokrotnie aktywne w tym samym czasie, będą miały tendencję do «połączenia się», tak że aktywność jednej z nich wspomaga aktywność drugiej”.

Mówiąc prościej: im częściej marudzimy, tym bardziej nasz mózg przyzwyczaja się do takiego sposobu myślenia. Z biegiem czasu narzekanie przestaje być tylko reakcją na konkretną sytuację, a staje się podstawowym sposobem postrzegania przez nas rzeczywistości i świata.

Zgodnie z wyjaśnieniem dr Bradberry’ego mózg dąży do maksymalnej efektywności i nie lubi wykonywać więcej pracy, niż jest to konieczne. Jego celem jest jak najmniejsze zużycie energii, dlatego skłania nas do korzystania z już istniejących połączeń nerwowych. Gdy robimy coś regularnie – w tym wypadku jest to narzekanie – neurony tworzą rozgałęzienia prowadzące do innych komórek nerwowych, co usprawnia przekazywanie informacji. W rezultacie wykonanie tej samej czynności staje się z czasem coraz prostsze – często nawet nie jesteśmy tego świadomi.

Regularne narzekanie niejako przestawia mózg na tryb, w którym to zachowanie staje się automatyczne. W efekcie możemy w którymś momencie zauważyć, że łatwiej nam widzieć rzeczy w ciemnych barwach niż podchodzić do nich pozytywnie – i to bez względu na to, co się wokół nas wydarza.

Tą metodą narzekanie staje się dla umysłu reakcją pierwszego wyboru. W sytuacji, gdy bez przerwy postrzegamy siebie jako ofiarę losu, utrwalamy w sobie sposób myślenia oparty na bezsilności i frustracji. W takim stanie trudno jest otworzyć się na inne sposoby reagowania – takie, które nie opierają się na ciągłym wyrażaniu niezadowolenia.

Efekt jest taki, że zamiast szukać rozwiązań, z automatu skupiamy się na trudnościach. Szybciej tracimy cierpliwość, rzadziej czujemy się usatysfakcjonowani, a pozytywne doświadczenia tracą na znaczeniu. Mózg coraz bardziej przywyka do negatywizmu. Co więcej, takie ciągłe narzekanie wpływa także na to, jak odbierają nas inni ludzie.

Z pewnością niejednemu z nas znana jest osoba, której reakcję na niemal wszystko stanowi gniew, sarkazm czy frustracja. Ktoś tak silnie skoncentrowany na tym, co złe, że nie jest w stanie dostrzec pozytywnych aspektów otoczenia i codzienności.

 

 

Wpływ narzekania na mózg i zdrowie

 

Mózg a narzekanie

Sytuacja, kiedy jesteśmy nieustannie narażeni na wysłuchiwanie narzekań, może prowadzić do znużenia, psychicznego wyczerpania czy zwykłej irytacji. Trudno bowiem prowadzić wartościowy dialog z kimś, kto bez przerwy skupia się na tym, co mu nie pasuje. Co ciekawe, choć może się wydawać, że narzekanie męczy przede wszystkim otoczenie, okazuje się, że jego wpływ sięga znacznie głębiej – szkodzi także osobie, która się go dopuszcza.

Negatywne nastawienie i powtarzające się marudzenie wpływają nie tylko na psychikę, ale i na kondycję całego organizmu. Naukowcy potwierdzili, że regularna ekspozycja na narzekanie może uszkadzać określone struktury w mózgu. Innymi słowy – przebywanie z kimś, kto stale narzeka, może mieć z czasem negatywny wpływ na nasze zdrowie. A jeśli to my sami jesteśmy takimi marudami, konsekwencje mogą być równie poważne.

Dobrze jest zdać sobie sprawę, jak destrukcyjny bywa ten nawyk. Według nauk psychologii chroniczne narzekanie to tzw. mechanizm szkodliwy, który – dla własnego dobra – warto rozpoznać i wyeliminować.

Coraz częściej podnosi się temat, że nieustanne narzekanie może uszkadzać mózg porównywalnie jak to ma miejsce w chorobie Alzheimera. Dzieje się tak, ponieważ sięga ono rejonów umysłu odpowiedzialnych za logiczne myślenie i skuteczne rozwiązywanie problemów.

Zgodnie z wynikami badań naukowych chroniczny stres oraz nawykowe narzekanie mogą sukcesywnie zmniejszać hipokamp. Jest to kluczowa część mózgu, odpowiedzialna m.in. za pamięć, proces uczenia się i orientację w przestrzeni. Przekształca ona również informacje z pamięci  krótkotrwałej w długotrwałą.

To właśnie z tego powodu osoby doświadczające ciągłego napięcia i permanentnie zestresowane tak często mają trudności z zapamiętywaniem. Narzekanie osłabia ich zdolności poznawcze.

 

Narzekanie a poziom kortyzolu

Dodatkowo marudzenie ma również bezpośredni wpływ na gospodarkę hormonalną organizmu, uruchamia bowiem wydzielanie kortyzolu, czyli hormonu stresu. Kiedy jego poziom jest podwyższony, a sytuacja ta utrzymuje się przez dłuższy czas, przynosi to negatywnie konsekwencje dla całego organizmu człowieka. Prowadzi m.in. do:
• osłabienia układu odpornościowego;
• wzrostu ciśnienia krwi;
• trudności ze snem;
• pogorszenia funkcji poznawczych;
• wyższego ryzyka depresji i chorób serca.

Innymi słowy – nadmierne narzekanie szkodzi przede wszystkim nam samym.

Co więcej, badacze zwracają uwagę, że narzekanie może uruchamiać w ciele mechanizm podobny do tego, który pojawia się w sytuacjach rzeczywistego zagrożenia. Hormon stresu – kortyzol – mobilizuje wtedy organizm, kierując energię i tlen do obszarów odpowiedzialnych za reakcję „walcz albo uciekaj”. Problem pojawia się wtedy, gdy zagrożenie jest tylko pozorne, a nasz mózg reaguje jedynie na emocjonalne napięcie. Taka mobilizacja nie pozostaje bez wpływu na organizm – jej skutki mogą być szkodliwe i długofalowe, w tym również prowadzić do obumierania komórek nerwowych.

 

Narzekanie jest zaraźliwe – rozprzestrzenia się jak wirus

 

Jak wpływamy na siebie nawzajem?

Jak podkreśla wspomniany wyżej dr Bradberry, nawykiem narzekania można łatwo zarazić się od innych. Nasz mózg ma tendencję do automatycznego i nieświadomego przejmowania nastrojów osób z otoczenia – ma to odniesienie zwłaszcza do tych z nich, z którymi przebywamy długo i często.

Odpowiadają za to tzw. neurony lustrzane, które powodują, że emocje innych ludzi odbijają się w nas niczym w zwierciadle. To dlatego przebywanie w towarzystwie chronicznych malkontentów może wpływać na nas podobnie do biernego palenia. Oznacza to, że nawet samemu tego nie robiąc, odczuwamy negatywne skutki takiego działania.

W związku z powyższym warto świadomie wybierać, z kim dzielimy swój czas. Osoby skłonne do ciągłego narzekania często próbują wciągnąć innych w podobny sposób myślenia – wspólne utyskiwanie daje im chwilowe poczucie ulgi i poprawia samopoczucie.

W tym świetle można uznać, że narzekanie działa jak swego rodzaju emocjonalna infekcja. W sytuacji, gdy w naszym domu rodzinnym panowało chroniczne niezadowolenie, a negatywne komentarze były na porządku dziennym, nic dziwnego, że przejęliśmy – często nieświadomie – właśnie taki sposób patrzenia na rzeczywistość.

Co istotne, nie znaczy to wcale, że jesteśmy na to skazani. Kluczowe jest uświadomienie sobie tych utrwalonych schematów i rozważenie, czy wychodzą nam one na dobre. Gdy rozpoznamy w sobie tendencję do narzekania, możemy świadomie zmienić ten mechanizm i wypracować zdrowsze podejście. Na pewno warto, ponieważ toksyczne narzekanie nie pozostaje bez wpływu na nasze otoczenie – może pogarszać nastroje i atmosferę w całej rodzinie. Dlatego praca nad własnym nastawieniem to nie tylko inwestycja we własne zdrowie, ale także wyraz troski o relacje z bliskimi.

 

 

Empatia i stawianie granic

Co ciekawe, skłonność do zarażania się od innych narzekaniem często wynika z empatii – naszej naturalnej zdolności do współodczuwania. Gdy ktoś dzieli się z nami swoim problemem i zaczyna narzekać, odruchowo wczuwamy się w jego emocje i współczujemy mu. Zła wiadomość jest taka, że empatia może przy okazji uruchomić w naszym mózgu wzorce, za sprawą których w przyszłości nam samym łatwiej będzie narzekać.

Dlatego warto świadomie podchodzić do relacji z osobami, które stale marudzą. Empatia nie powinna oznaczać rezygnacji z troski o siebie. W niektórych przypadkach – zwłaszcza gdy mamy do czynienia z wyjątkowo toksyczną osobą – postawienie granic lub nawet zakończenie relacji może być konieczne dla zachowania własnego dobrostanu.

Z pewnością warto zachować ostrożność i nie przyjmować negatywnego filtra rzeczywistości. Pod jego wpływem pogorszeniu ulega nasz nastrój, tracimy motywację, a podejmowane działania jawią się nam jako bezcelowe. Dochodzimy do przekonania, że “życie jest niesprawiedliwe” i “nic się nie da zmienić”, a w przyszłości nie spotka nas nic pozytywnego.

Co ważne, więzi z innymi w równym stopniu na tym stracą – każdemu prędzej czy później odechce się być odbiorcą nieustannych skarg i frustracji.

 

Jak oduczyć się narzekania

 

Rola wdzięczności

Z uwagi na toksyczny wpływ narzekania na zdrowie i samopoczucie marudy oraz bliskich jej osób, warto podjąć się zmiany takiego negatywnego postrzegania. Jedną ze służących temu metod jest wypracowanie nawyku przeciwnego – opartego na wdzięczności. Jego istota opiera się na dwóch kolejnych krokach. Pierwszym jest świadome zauważanie momentu, gdy pojawia się chęć narzekania. Z kolei drugi polega na skierowaniu uwagi na pozytywne aspekty życia, za które możemy być wdzięczni – ludzi, okoliczności czy los. Dzięki temu w mózgu powstają nowe ścieżki nerwowe, które z czasem zaczynają działać automatycznie, zastępując dotychczasowy nawyk narzekania.

Aby jednak nowy wzorzec naprawdę się utrwalił, trzeba go powtarzać regularnie, aż stanie się naturalną częścią naszego życia. Ta metoda rzeczywiście przynosi efekty, ale wymaga od nas świadomej decyzji i systematyczności.

Co interesujące, według przeprowadzonych na Uniwersytecie Kalifornijskim badań, osoby notujące dzień po dniu od 3 do 5 rzeczy, za które są wdzięczne, doświadczają:
• poprawy nastroju;
• obniżenia poziomu kortyzolu;
• przypływu energii i wzrostu zaangażowania w codzienne aktywności.

Wdzięczność przekierowuje uwagę na to, co dobre, co już posiadamy, co nam wychodzi i co udało się nam osiągnąć. I właśnie takie schematy warto utrwalać i umacniać w sobie.

 

Moment zatrzymania

Kiedy nachodzi nas chęć narzekania, warto zatrzymać się na moment, by uspokoić się i wyciszyć. Przyjrzyjmy się swoim myślom, jakby przynależały do drugiej osoby. Zwróćmy uwagę na swoje emocje i sytuację, która leży u ich źródła. Sami siebie zapytajmy, czy naprawdę warto reagować w ten sposób i doświadczać negatywnych uczuć. Tą metodą możemy kontrolować swoje zachowanie w trudnych okolicznościach.

Zamiast narzekać skupmy się na próbie znalezienia rozwiązania problematycznej sytuacji. Spójrzmy na nią obiektywnie: czy na pewno ma tylko złe strony? Ograniczenie się wyłącznie do narzekania w żadnym wypadku nie rozwikła problemu, za to może spowodować, że wciąż na nowo będziemy się nim emocjonować.

Zmieniając sposób, w jaki zadajemy sobie pytania, możemy zmienić także swoje myślenie. Zamiast „Dlaczego spotkało to akurat mnie?”, pytajmy konstruktywnie: „Co mogę w tej sytuacji zrobić?”. Ta stosunkowo nieduża zmiana sformułowania oznacza jednocześnie zasadniczą różnicę w podejściu. Przestajemy być bezradną ofiarą zdarzeń, a zaczynamy odzyskiwać kontrolę nad swoim życiem.

Równie ważne jest to, kim się otaczamy. Warto przebywać wśród osób, które dają nam inspirację, szukają rozwiązań i mają pozytywne nastawienie. Unikajmy za to tych, którzy ciągle tylko narzekają, a nie idzie za tym chęć zmiany. I bynajmniej nie chodzi o lekceważenie problemów, lecz o to, by nie poświęcać im więcej uwagi niż jest to naprawdę konieczne.

 

Zapraszamy także do przeczytania podobnych tematycznie artykułów:

 

Źródła

  1. https://www.facebook.com/groups/osobistyrozwoj/permalink/3307584442724281/ [dostęp: 30.07.2025]
  2. https://nowewidoki.com/toksyczne-narzekanie-czym-jest-i-jak-sobie-radzic/ [dostęp: 30.07.2025]
  3. https://businessinsider.com.pl/rozwoj-osobisty/zdrowie/narzekanie-wplyw-na-mozg-wedlug-psychologii/tt34gjk [dostęp: 30.07.2025]

Zobacz również

W opinii psychologów dzieci potrzebują jasno wyznaczonych granic, dają im one bowiem poczucie bezpieczeństwa. Pomagają odnaleźć się i funkcjonować w przedszkolu, a następnie w szkole. Mądre reguły wprowadzają …

Kto powiedział, że jak pasztet, to tylko z mięsa? Otóż nie! Pasztety w wersji wege są jeszcze smaczniejsze, a ich skład może ograniczyć jedynie nasza kreatywność. Poniżej propozycja z wykorzystaniem …

Ostatnie dzikie plaże nad Bałtykiem Czy czujecie się czasami jak Adaś Miauczyński z filmu “Dzień świra” Marka Koterskiego? Pragniecie uciec od zgiełku miasta, poruszenia, kłótni zza ściany, ujadającego psa sąsiada, remontów i porannego koszenia trawy na osiedlu…

Scroll to Top
Przejdź do treści
O Zdrowie Dbaj
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.